Inwestowanie jest trendy.
Od dłuższego czasu szukałam pomysłu na biznes. Ale to nie było takie proste. Musiało to być coś, co chciałabym robić, coś co byłoby też zarazem sensownym wkładem finansowym, przy realnych założeniach i dawało by mi poczucie mojej własnej, subiektywnej satysfakcji.
Aż pewnego dnia, w moje ręce trafiła książka o zarządzaniu środkami, ich wydawaniu oraz różnicach pomiędzy aktywami i pasywami. Właściwie od niej wszystko się zaczęło. Już po kilku stronach wstępu miałam nieodparte poczucie zgodności z wnioskami autora, który uczył zdrowego rozsądku w inwestowaniu swoich aktywów. Inwestowanie to proces ciągły, którego każdy może się nauczyć, musi tylko umieć interpretować liczby. Ścieżka do celu była nieistotna, autor podkreślił jednak, że opierając inwestowanie tylko na bezpiecznych i zrównoważonych środkach, do wielkich sum się nie dojdzie, gdyż tylko rekiny biznesu stać na ryzykowne i rzadkie strzały. Ryzyko jest wpisane w inwestowanie jako takie i może, choć nie musi, wykazywać tendencję rosnącą wraz z wartością samej inwestycji. Postanowiłam akcje obrać za cel moich pierwszych kroków w kierunku inwestycji. Trafiałam na wiele stron, porównywałam oferty międzybankowe, stopy prowizji i warunki umów. Doszłam do wniosku, że powinnam zająć się tym profesjonalnie, a jeśli profesjonalnie, to powinnam powierzyć zarządzanie moimi akcjami nikomu innemu jak właśnie bankowi. Banki różniła dostępność do ilości akcji, giełd światowych, jak również polityka zabezpieczeń czy narzędzia wspomagające inwestycje, ale wybrałam zaufany i sprawdzony bank, a co najważniejsze, jestem zadowolona.